Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

AZS Koszalin – jeśli zagra w PLK, to na bardzo ubogo

PLK | 23.05.2016 14:08

Bardzo złe wieści dla „Akademikow” - jeden z głównych sponsorów klubu już oficjalnie wycofał się ze wspierania koszykarzy.

O rezygnacji sponsora – czy też raczej o braku kontynuacji współpracy z AZS – poinformowało w poniedziałek Radio Koszalin.

- Największy koncern chemiczny w Polsce był przez kilka ostatnich lat, obok miasta Koszalin, największym sponsorem koszykarzy AZS-u, występujących w rozgrywkach Polskiej Ligi Koszykówki Otrzymaliśmy bardzo dużo podań z prośbą o sponsoring sportowy z całego kraju. Rozpatrzyliśmy wszystkie, ale podanie koszalińskiego AZS-u nie otrzymało naszego finansowego wsparcia na kolejny sezon – przekazała Radiu Koszalin rzecznik prasowy Grupy Azoty, Ewa Prueffer.

Kilka dni temu, w oświadczeniu na swojej oficjalnej stronie internetowej klub zapewniał, że jego udział w sezonie ekstraklasy 2016/17 nie jest w żaden sposób zagrożony. - AZS Koszalin S.A. nie zamierza wycofać się z rozgrywek Tauron Basket Ligi, a Koszalin w dalszym ciągu pozostanie biało-niebieskim punktem na koszykarskiej mapie Polski – czytamy w komunikacie. 

Poszukiwanie sponsorów w Koszalinie i okolicach jest bardzo trudne. Jeśli faktycznie zespołowi uda się jednak zebrać wystarczające środki (wymagany przez ligę budżet to 2 mln złotych na sezon), niemal na pewno będą one niższe od tych, którymi dysponowano w dwóch ostatnich sezonach. Być może na decyzję sponsorów wpłynął fakt, że inwestycja nie przełożyła się na sukcesy sportowe, a AZS Koszalin w koszykarskim środowisku uchodzi za symbol kadrowej niestabilizacji i kontrowersyjnego zarządzania.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

Fot. Jacek Imiołek/www.azs.koszalin.pl

Bukmacherzy zupełnie nie wierzą w Rosę

PLK | 23.05.2016 12:23

Kursy zakładów sportowych przed zbliżającym się finałem PLK są bezlitosne dla zespołu z Radomia – zdaniem bukmacherów nie ma on najmniejszych szans na powalczenie ze Stelmetem.

Mistrzowie Polski, uczestnik Euroligi, są oczywiście faworytem serii z Rosą, jednak sytuacja nie jest aż tak jednoznaczna. W tym sezonie zespoły te rozegrały 4 spotkania, wygrywając po dwa z nich. Stelmet wygrał ligowe spotkanie w Zielonej Górze oraz (po dogrywce) Superpuchar, a Rosa wygrała mecz w Radomiu oraz finał Pucharu Polski. Zatem 2:2.

Tymczasem kurs na wygraną Stelmetu w pierwszym spotkaniu serii to 1.06, podczas gdy na zwycięstwo Rosy to aż 7.21! Kurs na wygraną w całej serii finałowej Rosy wynosi aż 7.50. Jest to poziom kursów oczekiwany w przypadku spotkań Stelmetu na własnym parkiecie raczej z rywalami z dołu tabeli, Siarką Tarnobrzeg czy Startem Lublin (nic tym drużynom nie ujmując), ale czy na pewno z zespołem, który już pokazał, że jest w stanie powalczyć z mistrzem?

Finał PLK rozpocznie się w najbliższy czwartek, 26 maja, w Zielonej Górze. Po dwóch meczach na parkiecie Stelmetu rywalizacja przeniesienie się do Radomia. Seria finałowa toczyć się będzie do czterech wygranych.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

Fot. Tomasz „Fijołek” Fijałkowski/Rosa Radom

Niesamowity rzut, który wyrzucił Bilbao z playoff!

Świat | 23.05.2016 10:33

Joan Sastre pogubił się w ostatniej sekundzie, musiał przerwać kozioł na własnej połowie. Nie miał wyjścia, wypchnął piłkę sprzed klatki w kierunku kosza. I trafi, już po syrenie! Saragossa wygrał w Bilbao 73:72, a gospodarze oniemieli. Ten rzut wyrzucił ich poza playoff.

Wydawało się, że nic złego dla Dominion Bilbao Basket w tym meczu już się nie wydarzy. Zresztą wydawało się tak już w trzeciej kwarcie - po 30 minutach gospodarze prowadzili 54:42, jeszcze w czwartej kwarcie wygrywali 68:53 i zmierzali ku playoff, ku ósmej pozycji, bo tak układały się wyniki innych spotkań. W ćwierćfinale Bilbao nie miałoby szans z Barceloną, ale playoff to playoff!

Jednak nie w tym roku. Bilbao rozpoczęło pogoń, w końcówce było już tuż tuż. 2.8 sekundy przed końcem Alex Mumbru, trafił z wolnego na 72:70, goście z Saragossy mieli ostatnią akcję.

Sastre, skrzydłowy o wzroście 201 cm, ją zepsuł, przerwał kozioł. Ale potem błąd naprawił i zasmucił gospodarzy z Bilbao - zobaczcie:

Trafienie i zwycięstwo Saragossy oznacza, że ósme miejsce premiowane awansem do playoff, zajął Montakit Fuenlabrada. Bilbao zakończyło rozgrywki na 10. pozycji, a Saragossa - na 12.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

Fot. YouTube.com
 

Tomasz Niedbalski z patentem na złoto

Młodzież | 23.05.2016 09:35

Nie każda drużyna, której dotknie, zamienienia się w mistrzowską, ale nastoletni koszykarze, z którymi pracuje Tomasz Niedbalski osiągają sukcesy w rozgrywkach młodzieżowych. W niedzielę jego WKK wygrało mistrzostwa Polski juniorów.

Tomasz Niedbalski ma 40 lat, grał w koszykówkę w Stali Bobrek Bytom i Albie Chorzów. W latach 1994-97, jako rzucający Stali, rozegrał 29 spotkań w PLK, zdobył w nich 35 punktów. Po sezonie w pierwszoligowej Albie Chorzów zakończył karierę zawodniczą, w 1998 roku, w wieku 22 lat, zajął się trenowaniem młodzieży. Najpierw w MOSM Bytom, gdzie prowadził m.in. Bartosza Diduszko, przez rok w SMS PZKosz, a od pięciu lat - w WKK Wrocław.

Niedbalski przez lata pracy stał się jednym z najlepszych szkoleniowców w kraju. Jest absolwentem FIBA Europe Coaching Certificate, ukończył z wyróżnieniem I edycję Szkoły Trenerów PZKosz. Wielokrotnie był asystentem w młodzieżowych reprezentacjach Polski, które grały na mistrzostwach Europy i świata, pomagał m.in. Jerzemy Szambelanowi, gdy Mateusz Ponitka i spółka dotarli do finału mistrzostw świata do lat 17 w Hamburgu.

Teraz Niedbalski odnosi sukcesy w WKK. W ostatnich latach zdobył kilka złotych medali z drużynami do lat 16, 18, 20. Ale medale to jedno, a świetna opinia wśród koszykarzy, to drugie. O Niedbalskim bardzo pozytywnie wypowiadają się koszykarze reprezentacji Polski (m.in. Przemysław Karnowski), czy ekstraklasy.

Ilu ich wychował? - Od "maleństwa" poprowadziłem do różnych kadr młodzieżowych takich zawodników jak: Bartosz Diduszko, Damian Lenkiewicz, Mateusz Dziemba i Marceli Dziemba. Pracując teraz w WKK, co roku oddajemy kilku zawodników do reprezentacji młodzieżowych - wychowujemy ich wspólnie. Każdy z naszych reprezentantów musi przejść przez moje ręce - mówił w rozmowie ze Sportowymi Faktami. Teraz do tej listy można byłoby dorzucić np. Igora Wadowskiego z AZS Koszalin, za nim pójdą zapewne następni.

Niedbalski nie ukrywa, że jest fanem amerykańskiego podejścia do szkolenia, takiego ze szkół średnich. - I to zamierzamy to zrobić tu w WKK. Chcemy stworzyć prężną organizację, w której sztab ludzi pracuje bardzo ciężko, aby wynieść ją na określony, wysoki poziom. Do tego musi powstać określony etos pracy i przede wszystkim muszą być wyznaczone cele długofalowe. Trzeba być również bardzo cierpliwym, bo po drodze coś może się nie udać - mówił w rozmowie z „Gazetą Wrocławską”.

Jakie jest motto pracy Niedbalskiego? - Kiedyś z moją żoną opracowaliśmy po polsku Piramidę Sukcesu Johna Woodena - wpisując w wyszukiwarkę wyskakuje nasze opracowanie na pierwszym miejscu. Ta piramida to zbiór 25 zachowań, które są niezbędne do tego, by osiągnąć sukces. Jest w tej piramidzie tyle mądrości, że stała się ona przewodnikiem w mojej pracy - mówi trener.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

Fot. Facebook.com/WKK Wrocław
 

Naszym zdaniem

Thunder zmietli Warriors z parkietu. I to jak!

NBA | 23.05.2016 08:17

To był pogrom! Czy mistrzowie NBA jeszcze się podniosą? Thunder w pierwszym meczu u siebie rozgromili Warriors 133:105, niczym jakichś słabeuszy. Niespodziewanie prowadzą w serii już 2:1

Cały koszykarski świat rozmawia od rana przede wszystkim o kopniakach sfrustrowanego Draymonda Greena, ale nie mniej szokujący był chyba książkowy pokaz gry w ataku, zaserwowany w pierwszej połowie przez gospodarzy z Oklahoma City. Piłka krążyła między zawodnikami Thunder, jak w San Antonio Spurs, a rzuty z dystansu wpadały niczym najlepiej dysponowanym Golden State Warriors.

Już po pierwszej połowie gospodarze prowadzili 72:37, sam Kevin Durant miał 23 punkty na koncie, Dion Waiters (!!!) fruwał nad koszami, a Warriors faktycznie puszczały nerwy. Drayond Green już w drugim meczu z rzędu postanowił kopniakiem zamachnąć się na męskość Steve’a Adamsa. Steph Curry, zupełnie nie w swoim stylu, pudłował z pozycji, które były bardziej otwarte niż zazwyczaj (3-11 z dystansu). Gospodarze zupełnie zdominowali (52:38) rywalizację na deskach.

Trzecia kwarta to kolejne lanie – Warriors na dodatek rozsypali się w obronie. Stracili przez 12 minut aż 45 punktów, a Thunder upokarzali ich z każdą kolejną akcją. W pozytywnym sensie szalał Russell Westbrook, który skończył mecz z 30 punktami, 12 asystami i 8 zbiórkami. Ostatnia część meczu służyła już tylko korekcie wyniku i dograniu spotkania do końca – aż trudno uwierzyć, że z mistrzem NBA w roli dotkliwie pobitego.

Wracając do kopniaka – Warriors przegrywając w serii 1:2 i mając wyjazdowy mecz przed sobą, znajdują się już pod ścianą. Porażka także w meczu numer 4 może sprawić, że sytuacja będzie już nie do uratowania. Jeśli liga zdecyduje o zawieszeniu Greena, w meczu o wszystko podopieczni Steve’a Kerra zagraliby bez swojego kluczowego zawodnika.

Thunder w tym playoff sprawili już olbrzymią niespodziankę, wysyłając na ryby faworyzowanych San Antonio Spurs. Gdyby t samo zrobili z zespołem, który w rundzie zasadniczej zanotował rekordowy bilans 73:9, bylibyśmy świadkami jednej z największych sensacji w historii NBA. Czy tak się stanie? Mecz numer 4 już w nocy z wtorku na środę polskiego czasu, również w Oklahomie.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

(fot. Wikimedia Commons)

Video

  • PLK: Top 10 15. tygodnia
  • Top 10 PLK - 6-12.01
  • PLK: Top 10 11. kolejki

LeBron jest wielki, ale czy musi flopować?

NBA | 22.05.2016 17:54

Kiepskie zachowanie lidera Cavs wywołało burze w Internecie. Dotknięty przez kolege z drużyny zatoczył się, jak po bokserskim ciosie.

LeBron James w tym playoff gra na rewelacyjnym poziomie, momentami zbliżając się do nieziemskiej formy, jaką prezentował w ubiegłorocznych finałach NBA. Także w trzecim, przegranym meczu Cavs w Toronto, jako jeden z niewielu graczy gości nie zawiódł.

„King James” jest jednak jednym z tych graczy, którzy zrażają do siebie część kibiców, ponieważ obok sportowej klasy, zdarza mu się w irytujący sposób zachowywać na boisku. Czas dziwnych tańców już chyba minął, ale wciąż przytrafia mu się flopowanie i permanentne narzekanie do sędziów.

Przykład obserwowaliśmy właśnie w Toronto. Doszło do sprzeczki i lekkiej szarpaniny między Bismackiem Biyombo i Tristanem Thompsonem, w którą wmieszali się tez Corey Joseph i DeMarre Carroll. LeBron został w pewnym momencie zawadzony łokciem przez kolegę z drużyny i zareagował z dużą przesadą.

Co o tym wszystkim sądzicie?

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

(fot. Wikimedia Commons)

WKK Wrocław mistrzem Polski juniorów!

MP 18 | 22.05.2016 14:15

Świetny finał mistrzostw Polski juniorów w Kosynierce wygrał WKK Wrocław! W meczu o złoto drużyna Tomasza Niedbalskiego pokonała Śląsk 69:64.

Finałowy, derbowy mecz był bardzo zacięty, choć na początku drugiej kwarty Śląskowi udało się wyjść na kilkupunktowe prowadzenie. Na początku trzeciej kwarty, po tym, jak Śląsk zaczął ją 7:2, urosło ono nawet do 13 punktów (46:33). Dobrze w tym okresie zagrał Olaf Wysocki, który zdobył 5 z 7 punktów zespołu.

Trener WKK Tomasz Niedbalski poprosił wtedy o przerwę na żądanie i jego zespół wrócił na boisko z planem. Pogoń rozpoczął Jakub Kobel - rozgrywający WKK trafił z dystansu i dał sygnał do ataku. Przewaga Śląska malała, Kobel trafiał, w samej trzeciej kwarcie zdobył aż 11 punktów. Po 30 minutach wrocławianie wygrywali, ale już tylko 52:51.

Czwarta kwarta to już szalenie wyrównana gra kosz za kosz. Niespełna 5 minut przed końcem był remis 57:57, ale po trzech wolnych Dominika Rutkowskiego WKK miało trzy punkty przewagi i piłkę. Szans na zbudowanie wyższej przewagi jednak nie wykorzystało i Śląsk w oka mgnieniu był już z przodu po trafieniach Dominika Wilczka i trójce Tomasza Żeleźniaka.

Emocje dopiero się jednak zaczynały! Trójka Jakuba Wnorowskiego na 1.41 minuty przed końcem dała WKK prowadzenie 63:62, ale dla Śląska trafił Jakub Musiał. Jednak znów na prowadzenie wyszło WKK po rzucie Michała Jędrzejewskiego na 28 sekund przed końcem. Trener Śląska Jacek Krzykała poprosił wtedy o czas.

Po powrocie na parkiet Musiał popełnił jednak stratę, piłkę przechwycił Michał Jodłowski. Faulowany Kobel wykorzystał dwa wolne i WKK prowadziło 67:64. Trójka Żeleźniaka była niecelna, a znów faulowany Kobel ustalił wynik finału na 69:64 dla WKK.

Kobel zakończył mecz z dorobkiem 21 punktów, 6 zbiórek i 4 asyst, 18 punktów dodał dla WKK Rutkowski, a 13 - Jędrzejewski. W Śląsku najskuteczniejszy był Żeleźniak, który zdobył 20 punktów i miał 10 zbiórek.

Brązowe medale wywalczyli koszykarze MKS Dąbrowy Górniczej, którzy w meczu o trzecie miejsce pokonali Trefl Sopot 83:58. 20 punktów dla zwycięzców zdobył Mateusz Szczypiński, 14 dodał Jakub Wantuch. W Treflu najskuteczniejszy był Daniel Gołębiowski, który rzucił 18 punktów.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

Fot. WKK Wrocław
 

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Siarka Tarnobrzeg
Trefl Sopot
06.03 92
81
Wilki Morskie Szczecin
Start Lublin
06.03 121
70
Śląsk Wrocław
Anwil Włocławek
06.03 69
86
Energa Czarni Słupsk
Polfarmex Kutno
05.03 87
84
Polpharma Starogard Gd.
Polski Cukier Toruń
05.03 74
73
AZS Koszalin
Rosa Radom
05.03 79
85
Rosa Radom
Asseco Gdynia
29.02 87
80
Polfarmex Kutno
PGE Turów Zgorzelec
28.02 84
69
BM Slam Stal Ostrów Wlkp.
MKS Dąbrowa Górn.
28.02 87
68
Stelmet Zielona Góra
Siarka Tarnobrzeg
27.02 101
78
Detroit Pistons
New Orleans Pelicans
21.02 106
111
Oklahoma City Thunder
Cleveland Cavaliers
21.02 92
115
Denver Nuggets
Boston Celtics
21.02 101
121
Phoenix Suns
San Antonio Spurs
21.02 111
118
Brooklyn Nets
Charlotte Hornets
21.02 96
104
Orlando Magic
Indiana Pacers
21.02 102
105
Toronto Raptors
Memphis Grizzlies
21.02 98
85
Dallas Mavericks
Philadelphia 76ers
21.02 129
103
Chicago Bulls
Los Angeles Lakers
21.02 126
115
Portland Trail Blazers
Utah Jazz
21.02 115
111
Lokomotiw Kubań Krasnodar
Darussafaka Stambuł
12.02 82
58
Panathinaikos Ateny
Efes Stambuł
12.02 83
78
CSKA Moskwa
Olympiakos Pireus
12.02 92
85
FC Barcelona
Żalgiris Kowno
12.02 92
86
Crvena Zvezda Telekom Belgrad
Cedevita Zagrzeb
11.02 94
74
Fenerbahce Stambuł
Unicaja Malaga
11.02 80
59
BK Chimki
Real Madryt
11.02 82
93
Laboral Kutxa Vitoria
Brose Baskets Bamberg
11.02 90
64
Efes Stambuł
Fenerbahce Stambuł
05.02 73
77
Żalgiris Kowno
CSKA Moskwa
05.02 54
94
Znicz Pruszków
Sokół Łańcut
05.03 72
68
GKS Tychy
ACK UTH Rosa Radom
05.03 102
84
AZS Mickiewicz Katowice
Pogoń Prudnik
05.03 82
77
Spójnia Stargard Szcz.
SKK Siedlce
05.03 81
76
Miasto Szkła Krosno
Noteć Inowrocław
05.03 112
82
Biofarm Basket Poznań
Doral Nysa Kłodzko
05.03 44
51
Śląsk II Wrocław
GTK Gliwice
05.03 64
69
Legia Warszawa
Astoria Bydgoszcz
04.03 109
73
Noteć Inowrocław
Śląsk II Wrocław
02.03 62
68
Astoria Bydgoszcz
Biofarm Basket Poznań
02.03 68
76
Trefl II Sopot
Politechnika Gdańska
06.03 94
73
SMS Władysławowo
Kotwica 50 Kołobrzeg
06.03 59
121
BC Obra Kościan
Asseco II Gdynia
06.03 73
96
TKM Włocławek
AZS UMK Consus PBDI Toruń
06.03 65
73
Itago Gdynia
Domino Inowrocław
06.03 63
76
KK Warszawa
Polonia Warszawa
06.03 70
41
Start II Lublin
Księżak Łowicz
06.03 77
76
Rosa III Radom
Stal St. Wola
06.03 60
69
MCS Daniel Gimbaskets 2 Przemyśl
Tur Bielsk Podlaski
06.03 87
71
Pogoń Ruda Śl.
Alba Chorzów
06.03 71
79
Basket Gdynia
Pszczółka AZS Lublin
26.10 71
75
Wisła Can-Pack Kraków
Ślęza Wrocław
26.10 83
64
Artego Bydgoszcz
MKS Konin
25.10 103
62
MKK Siedlce
Energa Toruń
25.10 65
86
KK ROW
Widzew Łódź
25.10 75
53
CCC Polkowice
AZS Gorzów Wlkp.
25.10 69
67
KK ROW
Basket Gdynia
16.10 62
59
Ślęza Wrocław
CCC Polkowice
05.10 54
63
Wisła Can-Pack Kraków
Basket Gdynia
04.10 96
37
Widzew Łódź
MKK Siedlce
04.10 56
75

REKLAMA

Adam Waczyński wrócił w dobrej formie

22.05.2016 13:27

Reprezentant Polski po 7 tygodniach przerwy wrócił na parkiet. Prezentował się bardzo dobrze, ale jego klub Rio Natura Monbus Obradoiro przegrał 64:77 z Unicają Malaga.

Mecz z Malagą był pierwszym występem Polaka od ponad półtora miesiąca – od pechowego zdarzenia w meczu z Gran Canarią (3 kwietnia), gdy bardzo poważnie rozciął sobie dłoń upadając na bandę z reklamami. Mówiło się nawet o przedwczesnym końcu sezonu, ale na szczęście, po kontuzji najwyraźniej nie ma już śladu.

Polski skrzydłowy był w pierwszym meczu oszczędzany przez trenerów. Wszedł na boisko w końcówce pierwszej kwarty i natychmiast popisał się celnym rzutem za 3 punkty. W pierwszym pobycie na parkiecie (dostał 5 minut i 29 sekund) zaliczył też bardzo ładną asystę i wymusił dwa faule.

Gospodarze do przerwy przegrywali z faworyzowanymi przyjezdnymi tylko 32:33 i wynik był wyrównany aż do czwartej karty, kiedy mecz całkowicie przejął Nemanja Nedovic (27 pkt. w meczu). Porażka w tym meczu oznacza jednocześnie koniec sezonu i ostatecznie 15 w tabeli ligi Liga Endesa dla zespołu Adama Waczyńskiego po rundzie zasadniczej. Strefa spadkowa była blisko, ale udało się uniknąć dramatu.

Krótko po wejściu w drugiej połowie „Waca” znów trafił z dystansu. Łącznie spędził na boisku 11:24 min., trafił 3 z 5 rzutów z gry (2-3 z dystansu), miał 8 punktów, asystę i stratę. Udany występ, jak na długą przerwę i krótki czas na boisku.

Spotkanie dla Waczyńskiego miało szczególne znaczenie także dlatego, że to z klubem z Malagi jest najczęściej nieoficjalnie łączony w kontekście gry w przyszłym sezonie. Kończy mu się kontrakt z Obradoiro, a rewelacyjna forma z tych rozgrywek pozwala mu myśleć o znalezieniu znacznie silniejszego klubu.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

(fot. www.facebook.com/awaczynski )

Dinozaury jeszcze nie wyginęły

NBA | 22.05.2016 10:30

Bismack Biyombo demoluje pod koszami, a jeśli do tego Lowry i DeRozan trafiają, Raptors mogą powalczyć z każdym. Zespół z Kanday pokonał Cleveland Cavaliers 99:84 i w walce o finał NBA przegrywa już tylko 1:2.

Zewnętrznie w żaden sposób do siebie nie są zbliżeni, ale eksplozja talentu przy okazji nieoczekiwanej szansy jest bardzo podobna – Bismack Biyombo zaczyna robić furorę w Raptors jak niegdyś Jeremy Lin w New York Knicks. Muskularny center z Konga perfekcyjnie wykorzystuje okazję do błyśnięcia, jaką dała mu kontuzja Jonasa Valanciunasa.

Biyombo w trzecim meczu przeciwko Cavs (pierwszym w historii finale Konferencji Wschodniej w Kanadzie) nie tylko zaliczył monstrualne 26 zbiórek, ale zupełnie zdominował strefę podkoszową po obu stronach parkietu. Grający niskim składem goście nie potrafili znaleźć żadnej odpowiedzi, a dumny z siebie center Raptors mógł po jednym z 4 swoich bloków, pobawić się nawet w Dikembe Mutombo i pogrozić przeciwnikom słynnym gestem palcem.

Aby Raptors mogli wygrać, niezbędna była też wysoka (bliska 50%) skuteczność ich liderów punktowych. Nie zawsze, zwłaszcza w tej serii, było to regułą. Tym razem Kyle Lowry (7-13 z gry) i DeMar DeRozan (12-24, 32 punkty) należycie sprawili się w ofensywie. Ważne rzuty z dystansu trafiał też doświadczony Corey Joseph.

Wśród Cavaliers zupełnie zawiedli za to gwiazdorzy wspierający zazwyczaj LeBrona Jamesa, grający dotąd świetny playoff. Dla odmiany zaliczyli najgorsze występy, z koszmarną wprost skutecznością. Kyrie Irving zdołał trafić 3 z 19 rzutów, a Kevin Love 1 z 9. Gdyby nie trójki JR Smitha i Channinga Frye’a mecz skończyłby się ogromem znacznie wcześniej.

LeBron James wypadł na „swoim” poziomie, ale także on wraz z niekorzystnym przebiegiem spotkania zaczął tracić nerwy i wdawać się w niepotrzebne przepychanki z przeciwnikami. – Nie zaczęliśmy tego meczu wystarczająco twardo fizycznie i tam to się później potoczyło – mówił mimo to po spotkaniu.

Faworyt z Cleveland przegrał pierwszy mecz w tym playoff, ale w serii wciąż prowadzi 2:1. Następny mecz odbędzie się również w Toronto, w nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu. I z pewnością wcale nie będzie to dla Cavs spacerek.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

(fot. Wikiedia Commons)

 

Nierówny bilans awansów i spadków w I lidze. Kto będzie 16?

1L | 22.05.2016 09:11

Wrocław, Katowice i Gliwice zostały zastąpione przez Leszno, Kraków i Kołobrzeg. Ale kto będzie 16. zespołem w I lidze, jeśli Siarka zostanie w PLK?

W kończącym się sezonie I ligę wygrało Miasto Szkła Krosno, które awansowało tym samym do ekstraklasy. Z ligi spadły natomiast, po długich bojach, w których decydowały piąte mecze, Śląsk II Wrocław, AZS AWF Katowice oraz GTK Gliwice. Na ich miejsce awansowały Jamalex Polonia 1912 Leszno, AGH Kraków oraz Kotwica 50 Kołobrzeg.

Jak widać, bilans zysków i strat jest nierówny - z 16 zespołów zrobiło się w tej chwili 15. Do I ligi najpewniej nikt z PLK nie spadnie, bo Siarka Tarnobrzeg, która utraciła prawo gry w ekstraklasie, chce do niej wrócić, a liga dąży do powiększenia liczby zespołów w niej grających do 18. Kto i na jakich zasadach uzupełni pierwszoligową stawkę - jeszcze nie wiadomo.

Na razie lista drużyn, które mają prawo do gry w I lidze, wygląda tak:

Legia Warszawa
Sokół Łańcut
GKS Tychy
Znicz Basket Pruszków
Pogoń Prudnik
Astoria Bydgoszcz
Doral Nysa Kłodzko
Spójnia Stargard
SKK Siedlce
ACK UTH Rosa Radom
Biofarm Basket Poznań
Noteć Inowrocław
Jamalex Polonia 1912 Leszno
AGH Kraków
Kotwica 50 Kołobrzeg

I z tego niepełnego zestawienia znamy już pierwszego kandydata do awansu. Będzie nim Legia, która od razu po przegranym finale z Miastem Szkła Krosno ogłosiła, że celu nie zmienia - jest nim sportowy awans do PLK. O deklaracjach innych drużyn nic jeszcze nie wiadomo, choć można się spodziewać, że miejsce w czołówce utrzymają silny zwykle Sokół Łańcut oraz GKS Tychy.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...
 

Kotwica Kołobrzeg w I lidze!

1L | 22.05.2016 08:43

Kotwica 50 Kołobrzeg wygrała w Gdyni z Asseco 87:73 i wywalczyła trzecie miejsce w II lidze. Ostatnie premiowane awansem o klasę wyżej. Gratulujemy!

Rywalizacja o trzecie miejsce toczyła się do dwóch zwycięstw. Pierwszy mecz w Kołobrzegu Kotwica wygrała 69:68 po zaciętej końcówce, w sobotę w Gdyni długo przegrywała. W 22. minucie było 45:36 dla gospodarzy, jeszcze na początku czwartej kwarty Asseco II wygrywało 63:58. Ale wtedy nastąpił szturm Kotwicy.

Ostatnie 9 minut meczu goście wygrali aż 29:10! W momencie, w którym Kotwica odrobiła straty i wyszła na prowadzenie, bardzo dobrze zagrali Marcin Chudy i Paweł Pawłowski - pierwszy zdobył w całym meczu 23 punkty, drugi dodał 21. Po 15 rzucili Dawid Mieczkowski i Grzegorz Arabas. Dla Asseco II 18 punktów zdobył Mariusz Konopatzki, a 15 rzucił Łukasz Frąckiewicz.

Kotwica, drużyna weteranów, w której grają także Łukasz Wichniarz, Marko Djurić czy Paweł Kowalczuk, zagra w przyszłym sezonie w I lidze. Stowarzyszenie Kotwica 50 próbuje odradzać koszykówkę w Kołobrzegu po tym, jak upadła spółka posiadająca drużynę w PLK. Kotwica Kołobrzeg z ekstraklasy wypadła w 2014 roku.

Redakcja PolskiKosz.pl gratuluje Kotwicy 50 awansu i życzy powodzenia w walce w I lidze.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...
 

Rosa z większym budżetem

PLK | 21.05.2016 17:21

Kolejny etap rozwoju klubu z Radomia – w przyszłym sezonie zespół będzie dysponował o ok. 20-30% większym budżetem niż w obecnych rozgrywkach.

Ten sezon jeszcze trwa, a prowadzona przez Wojciecha Kamińskiego Rosa odniosła już dwa największe sukcesy w historii klubu – najpierw udało się zdobyć Puchar Polski, a przed kilkoma dniami, po efektownym zwycięstwie na nad Anwilem, awansować do finału PLK, co oznacza minimum srebrny medal.

Konsekwentnie i stopniowo rozwijająca się organizacja planuje zrobić kolejny krok także w następnym sezonie 2016-17. Jak dowiedział się PolskiKosz.pl, budżet zespołu podniesiony zostanie o ok. 20-30 %.

Co ciekawe, decyzja o dodatkowej puli środków, nie jest związana z wydarzeniami ostatnich dni i awansem Rosy do wielkiego finału. Sponsorzy postanowili tak już kilka miesięcy temu, nie stawiając drużynie konkretnego ultimatum, jeśli chodzi o miejsce w tegorocznym playoff. To typowe dla klubu z Radomia, który nastawia się na sukcesywny rozwój, a nie natychmiastowe wyniki za wszelką cenę. W poprzednich dwóch latach budżet utrzymywał się na takim samym poziomie. Według nieoficjalnych informacji, krążących po rynku i środowisku koszykarskim, poziom wydatków na zawodników nie lokował Rosy w pierwszej czwórce w lidze pod tym względem.

Od najbliższego czwartku, 26 maja Rosa zagra ze Stelmetem Zielona Góra serię finałową o mistrzostwo Polski. Mecze numer 3 i 4 (oraz ewentualnie 6) rozegrane zostaną jeszcze w starej i ciasnej sali w Radomiu. Od kilku miesięcy wiadomo już jednak, że w najbliższych kilku latach koszykarze przeniosą się do większego, nowoczesnego obiektu. Jak widać, dobrych wiadomości jest coraz więcej – przyszłość klubu rysuje się naprawdę optymistycznie.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

(fot. A. Romański, www.plk.pl)

Uwaga na Trefla. Będzie siła w Sopocie?

PLK | 21.05.2016 10:10

Podpisanie kontraktu z Arturem Mielczarkiem, może być dopiero początkiem, a nie końcem poważniejszych wzmocnień Trefla - można usłyszeć na giełdzie transferowej w PLK. Klub z Sopotu wychodzi z długów, będzie miał więcej pieniędzy na zespół niż w kończącym się sezonie.

Trefl zakończył rozgrywki na 15. miejscu z bilansem 8-24. Ale warto zauważyć, że po przyjściu Anthony’ego Irelanda sopocianie mieli bilans 3-4. 25-letni Amerykanin ma ważny kontrakt z klubem i wydaje się być dobrym kandydatem na nowego lidera zespołu. Trenerem pozostanie Zoran Martić, kontynuacja pracy będzie zachowana.

Kilka dni temu Trefl podpisał dwuletni kontrakt z Arturem Mielczarkiem, który miał bardzo dobry sezon w słabym AZS Koszalin. 32-letni skrzydłowy nie jest typem lidera, ale może być świetnym uzupełnieniem - to gracz silny, zdeterminowany, harujący w obronie, ale umie też nieźle trafiać z dystansu. Na giełdzie transferowej mówi się jednak, że to nie koniec wzmocnień Trefla, że sopocianie są w stanie podpisać umowę ze zdecydowanie lepszym zawodnikiem, mocniejszym nazwiskiem niż Mielczarek.

W tych stwierdzeniach może być sporo prawdy, bo Trefl wychodzi z kłopotów finansowych. - Jeżeli chodzi o długi klubu, to są one w całości zrestrukturyzowane. To ważny komunikat dla potencjalnych, nowych sponsorów, którzy dokładnie wiedzą, na co będą szły pieniądze. Przy niektórych rozmowach z potencjalnymi sponsorami rozmawiamy o tym, aby pomogli nam kupić danego zawodnika, a nie dawali pieniądze na zaległe sprawy - mówi prezes Roman Knitter w rozmowie ze Sportowymi Faktami.

- Zadłużenie jeszcze jest, ale uporządkowane, także w postaci kredytu bankowego, który spokojnie spłacamy w dłuższym okresie czasu. Podsumowując - sytuacja klubu jest całkowicie stabilna. Pod tym względem na pewno nie jesteśmy na 15. miejscu w TBL - dodaje prezes. Rosnące ambicje - i finanse - Trefla potwierdza też fakt powrotu w większym wymiarze do gry w Ergo Arenie.

Celem Trefla ma być w tym sezonie walka o playoff. Ale niewykluczone, że klub z Sopotu będzie stać na więcej.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

Fot. Andrzej Romański/Plk.pl
 

Hakeem Olajuwon zakłada akademię w... Anglii

Świat | 21.05.2016 09:21

Jeden z najlepszych środkowych w historii, przeprowadził się z całą rodziną do Anglii, do Birmingham, gdzie chce stworzyć koszykarską akademię dla dzieci. A zaczyna od letniego kampu, który właśnie organizuje.

Olajuwon urodził się w Nigerii, w Lagos, ale większość kariery i życia spędził w Houston, gdzie studiował, a potem grał w Rockets przez 17 lat. Ostatnio, w związku z tym, że jego córka podjęła studia w Anglii, przeniósł się z całą rodziną na Wyspy. - To była dla nas okazja, by poznać świat, inne miejsce. Czuję się tu świetnie, mogę spacerować po ulicach, nikt mnie nie rozpoznaje. Większość ludzi myśli, że to po prostu jakiś wysoki facet - mówi Hakeem Olajuwon.

Lokalna BBC nakręciła filmik pokazujący, jak gwiazdor pokazuje dzieciom podstawy gry na jednym z asfaltowych boisk. Olajuwon udzielił też krótkiego wywiadu w studio, na którym pokazał nawet, na sucho, swój słynny „Dream Shake”, czyli zwód, na który w latach 90. nabierali się wszyscy.

Anglia jest raczej koszykarską pustynią, więc obecność Olajuwona jest zaskakująca. Co prawda w połowie lat 90. Birmingham Bullets byli czołową drużyną brytyjskiej ligi, ale to już przeszłość. Były mistrz NBA z Houston Rockets ma jednak poważne plany, by rozkręcić młodzieżową koszykówkę w mieście - chce założyć akademię. The Hakeem Olajuwon City of Birmingham Basketball Academy nie wyszła poza fazę planów, ale można założyć, że nazwisko i sława koszykarza sprawią, że projekt się powiedzie.

Na razie Olajuwon przygotowuje letni kamp dla dzieci. Odbędzie się on w Birmingham, w dniach 25-29 lipca i przyjadą na niego trenerzy z Houston - m.in. Donte Mathis oraz Kevin Gamble. Olajuwon organizuje go wspólnie z klubem koszykarskim z Birmingham. - To coś fantastycznego. To tak, jakby nagle w twoim ogródku w piłkę grał Lionel Messi - mówi Ken Dawes, jeden z trenerów z Birmingham.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

Fot. YouTube.com
 

Aaron Cel walczy o finał z drużyną Tony’ego Parkera

Świat | 21.05.2016 08:41

Monaco, w którym występuje skrzydłowy reprezentacji Polski, jest rewelacją ligi francuskiej, a w niedzielę rozpoczyna półfinałowe starcie z Asvelem Lyon. Na meczach być może pojawi się Tony Parker, właściciel klubu z Lyonu.

- Ciekawostką jest fakt, że w klubie pracują sami ludzie Parkera. Jego brat jest menedżerem, a najlepszy przyjaciel - prezesem. On śledzi poczynania drużyny. Ma swoje zdanie, które wyraża. Całkiem możliwe, że przyjedzie na mecze półfinałowe, bo wiemy, że jego sezon w NBA już dobiegł końca - mówi Aaron Cel w rozmowie ze Sportowymi Faktami.

Asvel mistrzostwo Francji 17 razy, ale w tym sezonie to Monaco jest rewelacją rozgrywek. Dwa ćwierćfinałowe zwycięstwa z Nanterre przedłużyły serię wygranych do aż 14. Drużyna Cela zdobyła już Puchar Francji. - Ten sukces otworzył nam oczy na to, że możemy pokonywać kolejnych rywali. Wcześniej byliśmy w czołówce, ale nie wierzyliśmy, iż możemy coś osiągnąć. Uświadomiliśmy sobie, że mamy solidną drużynę, która może w lidze francuskiej namieszać - mówi Cel.

Skrzydłowy reprezentacji w 34 meczach sezonu zasadniczego grał, jako rezerwowy, średnio po 16.6 minuty, rzucał po 7.0 pkt. oraz miał po 3.6 zbiórki. W ćwierćfinale, w pierwszym spotkaniu z Nanterre, rozegrał najlepszy mecz sezonu - rzucił 19 punktów, miał 6 zbiórek. - Niestety w drugim meczu złapałem małą kontuzję i nie grałem w ogóle po przerwie. Kolano mnie trochę bolało, ale to nic groźnego. Na pewno będę gotowy na półfinał - zapowiada Cel.

Jak może wyglądać rywalizacja z Asvelem? - W sezonie zasadniczym pokonaliśmy ich dwukrotnie, ale były to zacięte mecze. Mamy to szczęście, że pierwszą fazę zakończyliśmy na pierwszym miejscu i dwa pierwsze spotkania zagramy w domu. Półfinał toczy się już do trzech wygranych, a nie do dwóch. Własna hala to duży atut. Przegraliśmy tylko jeden mecz w domu. Mam nadzieję, że będziemy to kontynuować.

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

Fot. Facebook.com
 

Kto w wyjściowej 12 kadry?

Kadra | 20.05.2016 19:15

Najbliższe eliminacje polskiej reprezentacji do Eurobasketu za 3 miesiące. Podajemy dwunastkę zawodników, których „na dziś” widzielibyśmy w meczowym składzie na pierwsze spotkanie.

Przygotowaliśmy nasze zestawienie w oparciu o aktualną dyspozycję i osiągnięcia ostatnich tygodni. Wiadomo, że w kadrze nie będzie naszych podstawowych środkowych – Marcina Gortata (sam zrezygnował) i Przemysława Karnowskiego (kontuzja). Trudno sobie wyobrazić powrót Macieja Lampego, który – to tajemnica poliszynela – nie jest w reprezentacji mile widziany bez względu na ewentualną grę w niej Gortata.

Oczywiście na obecność w szerokiej kadrze i sprawdzenie przed eliminacjami zasłużyło dobrą grą w lidze jeszcze spore grono zawodników – Paweł Kikowski, Bartosz Diduszko, Karol Gruszecki, Jarosław Mokros. Michał Chyliński, Robert Skibniewski, Kamil Łączyński, Adam Łapeta. Być może któryś z nich przekona jeszcze do siebie trenera Mike’a Taylora.

Zakładamy również optymistycznie, że nikt więcej kadrze nie odmówi. Nasza wyjściowa dwunastka dziś wyglądałaby jednak tak:

Łukasz Koszarek – w poprzednie eliminacje kadrze odmówił, teraz chyba nie wypada? W Stelmecie w lidze i pucharach potwierdził atuty, z których znamy go od lat. Wciąż lepszy od swoich potencjalnych następców.

AJ Slaughter – kolejny solidny sezon w lidze silniejszej od naszej. Do tego pasująca trenerom i w ogóle kadrze pozytywna osobowość. Dyskusje o idei naturalizacji pozostaną, ale Amerykanin to poważne wzmocnienie naszej kadry na pozycjach obwodowych.

Daniel Szymkiewicz – pozycja trzeciego rozgrywającego może być traktowana trochę jako inwestycja na przyszłość. Już teraz Szymkiewicz nie jest gorszy od doświadczonych Skibniewskiego i Łączyńskiego, a jest przecież bardziej perspektywiczny. Plus – ma „europejskie” warunki fizyczne.

Mateusz Ponitka – lider kadry już podczas ostatniego Eurobasketu. Po udanym sezonie ligowym i pucharowym oczekujemy tego samego także w eliminacjach. I jesteśmy spokojni, że Mateusz sprosta wyzwaniu.

Przemysław Zamojski – doświadczony już zawodnik utrzymał stałe miejsce w wyjściowym składzie Stelmetu, a w ubiegłym roku trener Taylor odkrył w nim dodatkowy potencjał w obronie. Znów powinien być ważnym ogniwem kadry.

Adam Waczyński – druga z gwiazd naszej reprezentacji. Rewelacyjny sezon w ACB przedwcześnie zakończyła pechowa kontuzja, ale na koniec lata „Waca” powinien być gotowy i znów dziurawić kosze rywali.

Michał Sokołowski – najlepszy zawodnik półfinału PLK, po kolejnym sezonie postępów w Rosie. Atuty po obu stronach boiska plus zadziorny charakter to argumenty, których sztab kadry nie może nie dostrzec.

Aaron Cel – inteligentny zawodnik do rozciągania gry z pozycji silnego skrzydłowego. Po solidnym sezonie w silnej lidze, powszechnie lubiany przez trenerów i kibiców. Nie może zabraknąć.

Damian Kulig – odnalazł się sportowo w drugiej połowie sezonu i znów gra na europejskim poziomie. Do tego – wobec braku Gortata i Karnowskiego – jeden z niewielu zawodników, którzy z racji warunków fizycznych mogą stanowić realne zagrożenie pod samym koszem.

Olek Czyż – doceniany w lidze włoskiej i ceniony przez trenera Taylora, jako zadaniowiec na kilka minut w dowolnej części meczu. Może grać na kilku pozycjach i może bronić przeciwko rywalom z kilku pozycji.

Adam Hrycaniuk – doświadczony podkoszowy ma kilka wad (np. legendarne już ruchome zasłony), z których żartują sobie kibice, ale posiada też sporo sporo cenionych atutów – siłę, zaangażowanie, dobrą obronę niższych graczy po p’n’r, ogranie na wysokim szczeblu.

Szymon Szewczyk – dość młoda kadra potrzebuje autorytetu, na boisku i w szatni. Potrzebuje również kogoś, kto ważnym meczu wytrzyma presję, trafi ważny rzut i da sygnał do ataku. Forma Szewczyka w ostatnich miesiącach była znacznie lepsza niż jego skromne statystyki z Zielonej Góry.

Zgadzacie się z takimi wyborami?

Sprawdź aktualne kursy i wygrywaj - kliknij tutaj...

(fot. A. Romański, www.pzkosz.pl)

Najciekawsze tweety